„Tworzę, by pokazać marzenia” – rozmowa z Pierrem Jodlowskim


Pierre Jodlowski jest główną gwiazdą festiwalu Musica Electronica Nova 2011. W rozmowie z Wojciechem Sitarzem opowiada, jak powstawały projekty, które możemy oglądać we Wrocławiu.


Wojciech Sitarz: Skarżyłeś się kiedyś w wywiadzie, że muzyka współczesna wciąż uważana jest za elitarną i skomplikowaną. Czy we Francji ta muzyka jest bliższa słuchaczom ze względu na bogate tradycje?

Pierre Jodlowski: Kiedyś było łatwiej trafić do publiczności. Dzięki działalności GRM i IRCAM było zdecydowanie więcej pieniędzy na pracę, więc też ludzie znali tę muzykę. Teraz jednak francuscy twórcy borykają się z takimi samymi problemami, jak inni i nie ma większej różnicy między publicznością we Francji i w innych krajach.

Często tworzysz projekty społecznie zaangażowane, czy uważasz, że twoja praca może cokolwiek zmienić?

Jako kompozytor w żadnym wypadku nie pracujesz dla siebie, sama praca nie jest tu celem. Ja tworzę, by pokazać swoje emocje i marzenia. Pokazuję także wymiar polityczny, bo jest on znaczący i nie sposób o nim nie mówić. Ale jednocześnie nie mówię wprost, nie jest to manifest polityczny. Pokazuję różne rzeczy, by skłonić słuchacza do refleksji. Chcę, by zapytał on, czy rzeczywiście świat jest taki, jakim ja go przedstawiam. Nie chcę narzucać niczego autorytarnie, bo nie od tego jestem. Chciałbym tylko zmusić publiczność do przemyśleń.

Nie ograniczasz się tylko do muzyki – posługujesz się także performancem i sztukami wizualnymi. Czy wynika to stąd, że sama muzyka nie ma wystarczającej siły wyrazu?

Kiedyś, jeszcze dziesięć–piętnaście lat temu muzycy tworzyli tylko w swojej niszy, podobnie plastycy. Teraz jednak można swobodnie łączyć różne środki wyrazu, by stworzyć coś ciekawego. Ta synteza sztuk jest bardziej ekspresyjna i pozwala lepiej pokazać nam to, o czym myślimy. Co prawda dziś multimedia są tak powszechne, że ludzie często ich nie dostrzegają i uodparniają się na nie, ale to już temat na inną, dłuższą rozmowę.

Czy te środki wyrazu od początku szły u ciebie równolegle?

Na początku byłem muzykiem. Tworzyłem zresztą różne gatunki: jazz, rock i oczywiście klasykę, grałem na fortepianie. Z biegiem czasu dodawałem kolejne elementy, które miały pokazać coś nowego. Dziś te wszystkie formy ekspresji idą równolegle.

Przykładem łączenia technik jest „Music, Violence and Others Stories”, projekt, który zaprezentujesz na Musica Electronica Nova. O czym on jest?

Już sam tytuł daje do myślenia. Chciałem skupić się w tym projekcie na przemocy w kinie. Mam takie wrażenie, że przemoc jest widoczna i chciałem, by widzowie odpowiedzieli sobie na pytanie, czy czasem nie bagatelizujemy jej obecności wokół nas. Ona cały czas narasta, a my powoli przestajemy na nią zwracać uwagę i pozwalamy na jej istnienie. Jest to projekt dość dyskusyjny. Ostatnio pokazywałem go w Berlinie i na koniec tylko pół sali biło mi brawa, reszta gwizdała lub wyszła.

Co jest w nim tak trudne do przyjęcia?

Pokazuję na scenie najdrastyczniejsze urywki filmów, które dotyczą przemocy, alkoholu, seksu. Chwilę później konfrontuję je ze spokojną muzyką i fragmentami niemal filozoficznymi. Chcę w ten sposób sprawić, żeby ludzie zaczęli się zastanawiać, czego tak naprawdę chcą słuchać – wulgaryzmów, czy może jednak czegoś przyjemniejszego.

Spektakl jest ponoć wysoce niewskazany dla widzów młodych.

Wynika to stąd, że niektóre użyte przeze mnie fragmenty pochodzą z filmów zakazanych w pewnych grupach wiekowych. Te urywki gwałtownie spadają na widza i dzieci nie byłyby w stanie tego zrozumieć. Pokazuję w tym przedstawieniu różne oblicza przemocy. Od najbardziej trywialnej, fizycznej, jak w „Człowieku z blizną”, po przemoc emocjonalną z „Dekalogu” Kieślowskiego. Ta druga bardziej mnie interesuje.

Przez cały czas trwania festiwalu można oglądać też twoją instalacje „Passage”. Jak powstawał ten projekt?

Sposób działania jest prosty, to korytarz, w którym znajdziemy wspomnienia dźwiękowe. Firma Siemens zgłosiła się jakiś czas temu do wielu kompozytorów, by wymyślili, jak wykorzystać dźwięk w połączeniu z ich firmą. Pracuje tam bardzo wiele osób, które tworzą coś na kształt mikrospołeczności, ale ja chciałem się skupić na jednostkach. Wchodząc do firmy, widzimy jednolite stanowiska pracy, tam nie ma żadnego indywidualizmu. Dlatego tworząc „Passage”, postanowiłem zająć się intymnością pracowników i sprawdzić, co oni mają nam do powiedzenia. Poprosiłem, by każdy z nich napisał mi na kartce jedno wspomnienie dźwiękowe. Zebrałem 250 kartek i – co ciekawe – u większości kobiet tym najważniejszym wspomnieniem był krzyk nowonarodzonego dziecka. Zdarzały się jednak też rzeczy bardzo zaskakujące, ludzie wskazywali choćby chodzenie po śniegu. Zaciekawił mnie też przypadek kobiety, która wskazała fragment dźwiękowy z filmu, który, choć widziała w dzieciństwie, tak bardzo utkwił jej w głowie, że do dziś go słyszy. Poszedłem do studia i „wyprodukowałem” odgłosy z kartek, po czym wróciłem do pracowników, by upewnić się, że dobrze zlokalizowałem dźwięki. Gdy wchodzimy do „Passage” współdzielimy wrażenia dźwiękowe z pracownikami Siemensa. W pewien sposób przyglądamy się ich emocjom pod lupą.

A ty co byś napisał na takiej kartce?

Gdy miałem jakieś cztery lata, bardzo często w moim domu leciało „Święto wiosny” Strawińskiego. Rodzice nie byli muzykami, ale muzyka zawsze mi towarzyszyła. Pamiętam, że gdy wszyscy w domu czymś się zajmowali, ja siadałem z boku i włączałem sobie ten utwór. Do dziś zresztą bardzo emocjonalnie reaguję na „Święto wiosny”.

Co by było, gdyby nie wynaleziono muzyki?

Myślę, że muzyki nie można zamknąć w jakieś sztuczne ramy. Ona rodzi się z nas, z tego, jak żyjemy. Dlatego jest to zjawisko tak niesamowite, wręcz misterialne. Nie możemy bez niej istnieć, to tak jakby zabrano nam kolor czerwony.

Rozmawiał: Wojciech Sitarz

Tłumaczenie: Magdalena Cidyło

Pozostałe aktualności:

Poszukujemy osoby do pracy w Dziale Sponsoringu i Pozyskiwania Środków
WROCŁAW – EUROPEJSKĄ STOLICĄ KULTURY 2016!!!
Podsumowanie festiwalu Musica Electronica Nova w Radiowej Dwójce
Muzyka to nie wszystko. Rozmowa z Pierrem Jodlowskim
Serwisy internetowe podsumowują festiwal MEN 2011
Współczesne smaki
Electronica w synagodze
Nie zakładam pożyczonych ubrań – rozmowa z Eivindem Aarsetem
Opera nova. Po premierze „Ogrodu Marty” Cezarego Duchnowskiego
Serwisy internetowe o Festiwalu Musica Electronica Nova
Pochwała interpretacji!
Zapraszamy na otwarcie interaktywnej instalacji IterEter
Rozsmakowałem się w operze. Rozmowa z kompozytorem Cezarym Duchnowskim
Gry z operą
Klawesyn wszystko może. Rozmowa z Elżbietą Chojnacką, gwiazdą festiwalu Musica Electronica Nova
Saksofon totalny
Żadna ze mnie klawesynistka – rozmowa z Elżbietą Chojnacką
Odgłosy natury na inaugurację
Elektroniczne dźwięki w ogrodzie
Najnowsze publikacje na temat festiwalu MEN 2011
men@nfm.wroclaw.pl      +48 71 343 85 28
Sponsor strategiczny: 
Główny mecenas: 
Organizator: 
Współorganizator:               

Sponsor Zloty:         
Sponsor Brązowy:                                           
Tłumaczenia:                
Klub festiwalowy: 
Patronat honorowy:   
Partner medialny:   
Partnerzy: