Klawesyn wszystko może. Rozmowa z Elżbietą Chojnacką, gwiazdą festiwalu Musica Electronica Nova


Przygotowujemy się do rozmowy i robienia zdjęć. Elżbieta Chojnacka siedzi przy otwartym klawesynie i nagle zauważa.-Ale głupio tak pozować bez nut. Schyla się, podnosi z podłogi jedną z płacht różowego brystolu. Na każdej został pieczołowicie naklejony zapis danego utworu.

Magdalena Talik: Te kolorowe karty to Pani znak rozpoznawczy. Skąd się wziął pomysł na takie rozwiązanie?

Elżbieta Chojnacka: Uwielbiałam lila róż, wszystko miałam w tym kolorze. Kiedy znalazłam sposób, by nie wychodzić na scenę z kimś, kto przewraca kartki, tylko wymyśliłam, że będę je odrzucać na bok, zaczęłam kleić tekst nutowy na lila brystolu. Pomyślałam, że byłoby dobrze, gdyby wszystkie arkusze miały ten sam kolor, co sprawia, że mogę zapomnieć którejś z kartek. Wyglądają przecież tak samo. Potem przyjeżdżam na koncert, okazuje się, że brakuje mi nut i jest wielka tragedia. Czasem udaje się jej zapobiec, a czasem nie.

Znakiem rozpoznawczym Elżbiety Chojnackiej jest też fryzura-burza rudych włosów.

To nawet nie jest fryzura, ale to, co mogę zrobić z włosami. Nie ma w tym żadnej pozy.

Ale często określano Panią jako prowokatorkę na scenie.

To nie ja, to raczej muzyka prowokuje, jej twórcy. Jestem w ich służbie.

Ostatnio wydany przez Polskie Nagrania Pani album dedykowany jest Wandzie Landowskiej. Z jednej strony bardzo daleko odeszła Pani od tej wielkiej klawesynistki, a z drugiej strony wiele was łączy. Landowska przywróciła światu muzykę dawną, a Pani światu zaszczepiła muzykę współczesną.

Zawsze jestem bardzo dumna i zaszczycona jeśli ktokolwiek porównuje mnie do Wandy Landowskiej, bo była to nadzwyczajna osoba i muzyk. Dzięki temu prawdopodobnie udało jej się stworzyć to, co zamierzała. Rzeczywiście, gdy się o tym pomyśli, Landowskiej nie przyszłoby na myśl jak daleko może rozwinąć się muzyka klawesynowa. Jej twórcy kilka wieków temu konstruując klawesyn nie mieli żadnych wahań, obarczeń historycznych, pietyzmu. Tak samo ja. Kiedy już ośmieliłam się sprowadzić klawesyn do muzyki współczesnej to pomyślałam sobie, dlaczego nie wprowadzić go do innego świata dźwiękowego. Stąd utwory, które powstały z instrumentami tradycyjnymi, czy hiszpańskimi,  japońskimi, nawet uzbeckimi. Dlaczego nie? A tango? Klawesyn nie jest instrumentem tanga, ale jest instrumentem rytmu, a tango jest rytmem. Klawesyn wszystko może i na nim wszystko można.

Ale w czasach, kiedy zaczynała Pani robić karierę klawesyn był, tak naprawdę dopiero przywracany wykonawstwu  muzyki dawnej.

Oczywiście, zresztą kiedy zaczęłam się uczyć siedziałam wyłącznie w muzyce barokowej. Sam fakt, że zaczęłam grać muzykę współczesną był przypadkiem. Poproszono mnie kiedyś, bym wykonała utwór, w którym był klawesyn. Powiedziałam, że nie mam pojęcia, jak to zagrać. „No to się nauczysz”- usłyszałam. I rzeczywiście się nauczyłam, zasmakowało mi to, bo miałam do czynienia z zupełnie innym światem, który mnie zafascynował.

Z wzajemnością. Jest Pani adresatką kompozycji, które były pisane przez wybitnych twórców. Z myślą o Pani powstał m.in. Koncert klawesynowy Henryka Mikołaja Góreckiego.

Jestem bardzo z tego dumna, że kompozytorzy tworzą na instrument bez dynamiki z niedużym dźwiękiem, mimo że mają do dyspozycji orkiestrę. W programie dzisiejszego koncertu wszystkie utwory zostały napisane dla mnie, każdy z nich jest inny i pozwala publiczności odkryć instrument w zupełnie nowy sposób. Nagle klawesyn brzmi jak zoo, puszcza, nokturn Chopina, dlatego że każdemu kompozytorowi z czym innym kojarzą się jego możliwości ekspresyjne.

Czy wśród utworów dla Pani napisanych są takie, które szczególnie Pani lubi, czy nie wyróżnia Pani żadnego z nich?

Lubię wszystkie utwory, które gram. Jeśli jest inaczej, nie wracam do nich. Czasami muszę zagrać prawykonanie, choć utwór mnie nie przekonuje, ale zdarza się to jednak bardzo rzadko. Na ogół utwory zostają w moim repertuarze. Ale przede wszystkim uważam, że jeżeli wykonawca nie jest przekonany sam o wartości tego, co gra, jeżeli tego nie lubi, publiczność natychmiast to wyczuje. A ja chcę przekonać wszystkich do tej innej muzyki, w której czasami nie ma harmonii, bardzo często brak melodii. Ponadto dzisiaj muzyka współczesna już nie straszy, jest o wiele bardziej przystępna niż kiedyś. Pojawiły się inne kierunki, prądy.

A czy grywa Pani jeszcze muzykę dawną?

Oczywiście, nawet na koncertach, ale musi być jakiś temat. Nie ma sensu grać tylko dlatego, by pokazać, że potrafi się wykonywać i współczesną i dawną muzykę. Można natomiast zbudować pomost pomiędzy XXI wiekiem a na przykład XVI czy początkiem XVII wieku. Na jednej z moich płyt pokazałam, że w XVI wieku zaistniały utwory, które były zalążkiem współczesności. Gram je czasem na koncertach, a publiczności się wydaje, że zostały napisane teraz, a nie kilka stuleci temu, takie są śmiałe, odważne, wychodzące poza swój czas.

Wanda Landowska woziła ze sobą swój instrument w najbardziej odległe części kontynentu, m.in. w głąb Rosji. A czy Pani także wozi własny klawesyn?

Czasami tak. Mój instrument jest wspaniały, zrobiony specjalnie dla mnie, był ze mną w Hiszpanii, Anglii, we Włoszech. Z reguły jednak tam, gdzie jest instrument nie zabieram własnego. Zastanawiałam się nawet, jak Wanda Landowska zawiozła klawesyn na Jasną Polanę do Lwa Tołstoja. Ile to musiało kosztować? Ale wtedy była związana z firmą Pleyel i dla reklamy producent pokrywał koszty transportu. Kiedy pojechała do Stanów Zjednoczonych miała ze sobą aż pięć klawesynów. Nie przestanie mnie zadziwiać fakt, że w czasie kiedy uszy wszystkich były wciąż nastawione głównie na fortepian, ona przekonała wszystkich do klawesynu i była słuchana.

rozmawiała Magdalena Talik

Pozostałe aktualności:

Poszukujemy osoby do pracy w Dziale Sponsoringu i Pozyskiwania Środków
WROCŁAW – EUROPEJSKĄ STOLICĄ KULTURY 2016!!!
Podsumowanie festiwalu Musica Electronica Nova w Radiowej Dwójce
Muzyka to nie wszystko. Rozmowa z Pierrem Jodlowskim
Serwisy internetowe podsumowują festiwal MEN 2011
Współczesne smaki
Electronica w synagodze
Nie zakładam pożyczonych ubrań – rozmowa z Eivindem Aarsetem
Opera nova. Po premierze „Ogrodu Marty” Cezarego Duchnowskiego
Serwisy internetowe o Festiwalu Musica Electronica Nova
Pochwała interpretacji!
Zapraszamy na otwarcie interaktywnej instalacji IterEter
Rozsmakowałem się w operze. Rozmowa z kompozytorem Cezarym Duchnowskim
Gry z operą
„Tworzę, by pokazać marzenia” – rozmowa z Pierrem Jodlowskim
Saksofon totalny
Żadna ze mnie klawesynistka – rozmowa z Elżbietą Chojnacką
Odgłosy natury na inaugurację
Elektroniczne dźwięki w ogrodzie
Najnowsze publikacje na temat festiwalu MEN 2011
men@nfm.wroclaw.pl      +48 71 343 85 28
Sponsor strategiczny: 
Główny mecenas: 
Organizator: 
Współorganizator:               

Sponsor Zloty:         
Sponsor Brązowy:                                           
Tłumaczenia:                
Klub festiwalowy: 
Patronat honorowy:   
Partner medialny:   
Partnerzy: